Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   „Sprawiedliwość społeczna” w Konstytucji RP czyli na tropach socjalizmu - felieton Mirosława Poświatowskiego    -   03/5/2011
Socjalizm konstytucyjny
Tuż przed Świętem Konstytucji i zaraz po reliktowym, PRL-owskiej jeszcze prowenencji, święcie 1 maja (w tym roku szczęśliwie przykrytym przez uroczystości beatyfikacyjne w Rzymie) naszła mnie taka oto refleksja ... Jesteśmy nieodrodnymi dziećmi swojej epoki, która ukształtowała naszą mentalność i sposób myślenia, ze wszystkimi schematami, mitami, przekonaniami i przesądami, z których istnienia często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Siłą rzeczy nosimy więc w sobie postpeerelowską skazę socjalizmu – choć dążyliśmy do wolności, byliśmy tak długo zniewoleni, że w gruncie rzeczy nie pojmujemy czym ta wolność jest, a czym nie. Wręcz modelowy przykład tej skazy znajdujemy w obowiązującej konstytucji RP, którą warto od czasu do czasu sobie „odświeżać”, tak jak warto co jakiś czas zaglądać do katechizmu.

Ogloszenie

Otóż już w artykule 2 czytamy, że „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. Cóż to oznacza? Oznacza to, że oprócz „zwykłej” sprawiedliwości, jest też jakaś sprawiedliwość „niezwykła”, doskonalsza od tej „zwykłej”, wymagającej poprawienia.
Aby więc „zwykła”, czyli „gorsza” sprawiedliwość mogła wzbić się na wyżyny doskonałości, musi zostać „uspołeczniona”. W istocie więc w artykule tym znajdujemy zaprzeczenie istoty sprawiedliwości, jako fundamentu prawa i państwa polskiego. Oto w konstytucji RP czytamy, że Polska wcale nie jest oparta na zasadach sprawiedliwości. Czymże więc jest owa doskonalsza jej forma - „sprawiedliwość społeczna”? Czy oznaczać ma sprawowanie sprawiedliwości przez społeczeństwo (samosądy)? Czy dotyczy tylko kwestii wymiaru sprawiedliwości?
Z pojęcia „sprawiedliwości społecznej”, którą należy „urzeczywistniać”, a najlepiej „utrwalać” wyziera głęboki socjalizm, z nieodłącznym atrybutem w postaci redystrybucji dóbr. Skoro ma być „sprawiedliwie społecznie”, to znaczy, że należy dążyć do tego, by wszyscy mieli po równo, a nikt nie miał za wiele, bo inaczej będzie „społecznie niesprawiedliwie”. Sprawiedliwość społeczna oznacza, że aby ją zaprowadzić, należy z pomocą państwowego aparatu przymusu odebrać jednym, by dać innym. Przy czym może to dotyczyć zarówno łupienia jednej grupy obywateli, by - w trosce o inną grupę, która z jakichś względów ma lub rzekomo ma gorzej - po przepultaniu części ukradzionych pieniędzy przez urzędniczą maszynerię, pozostałą resztę ochłapów w jakiejś formie rzucić tym, którym w imię „sprawiedliwości społecznej” nasi politycy chcą przychylić nieba – jak też może to oznaczać inne rodzaje „nierówności społecznych” które należy na różne sposoby „wyrównać”, na przykład przyznając większe prawa tym, których uznamy za mniejszość – obojętnie, czy będą to pederaści, cykliści, lesbijki, mniejszości narodowe, religijne, etniczne, niepełnosprawni, łysi i garbaci, tudzież inna grupa uznana za ciemiężoną mniejszość w danym momencie „postępu” totalitarnego walca politycznej poprawności.
Oczywiście wszystko to w imię – a jakże - „sprawiedliwości społecznej”. Tymczasem wszelkie „nierówności” i różnice są częścią składową naturalnego porządku rzeczy, są wręcz istotą życia – mówiąc metaforycznie: tam gdzie nie ma różnic potencjałów, nie płynie prąd, nie ma ruchu i nie ma życia.

Żeby było ciekawiej, urzeczywistnianie „sprawiedliwości społecznej” zawarte w artykule 2 Konstytucji, sprzeczne jest wewnętrznie z art. 32, który głosi: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”. Zatem jeśli państwo w imię „sprawiedliwości społecznej”, najlepiej wspartej bliżej nieokreślonymi zasadami „solidaryzmu społecznego” (o czym dalej), traktuje jakąś grupę obywateli lepiej, przyznając im fory (patrz też np. „dyskryminacja pozytywna”) - oznacza to, że pozostała, najczęściej większościowa grupa obywateli, traktowana jest gorzej, bo ma mniejsze prawa (np. ogół Polaków we własnym państwie ma mniejsze prawa niż taka, dajmy na to, mniejszość niemiecka, która jest reprezentowana w Sejmie, choć normalnie nie przekroczyłaby progu wyborczego). Prowadzi to więc do sytuacji, w której ogół obywateli traktowany jest tak, jakby „nie wszyscy byli wobec prawa równi”; traktowany jest wręcz niesprawiedliwie, choć niewątpliwie „sprawiedliwie” w imię tak definiowanej „sprawiedliwości społecznej”.
W istocie więc pojęcie to wymierzone jest w ideę sprawiedliwości, w wolność, a także w prawo własności. A cóż dopiero gdy zerkniemy na art. 20, w którym z kolei czytamy o „społecznej gospodarce rynkowej”, opartej na „wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności”; rany Boskie! - przecie albo mamy „wolność działalności gospodarczej”, albo „społeczną gospodarkę rynkową”! Czy ktoś z Państwa widział „łysego dredziarza”? Albo słonia – mutanta o pięciu nogach? Taki słoń może i jakiś czas pożyje, ale się będzie co i rusz o własne nogi potykał i przewracał, tymczasem nasza konstytucja powołuje do życia takie właśnie wirtualne, mityczne byty.

O tym wszystkim pisali już inni, ale nigdy dość przypominania – otóż socjalistyczny charakter mają i inne zapisy – oto państwo za pieniądze podatników, które oni sami przecie najlepiej wiedzieliby jak na siebie spożytkować, tłumi przedsiębiorczość wysokimi obciążeniami i regulacjami, aby „prowadzić politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia” (art. 65). Nie ulega wątpliwości, że polityka ta odniosłaby stuprocentowy sukces, gdyby obywatelom RP zabierać w różnej formie nie ponad 80 procent dochodów, jak to ma miejsce obecnie, ale 100 procent, by tak zgromadzone pieniądze, redystrybuować, zakładać państwowe piekarnie, obciągarnie guzików, szwalnie i inne zakłady pracy, z pączkującymi urzędami i instytucjami włącznie, no bo przecie, jak mówił Waldemar Pawlak, urzędnicy też produkują, a poza tym konsumują, więc wydają ukradzione podatnikom pieniądze, robiąc zakupy i nakręcając koniunkturę na rynku wewnętrznym. Nawiasem mówiąc to samo dotyczy wydatków złodzieja, nakręcających koniunkturę na rynku wewnętrznym, co zauważył już w połowie XIX wieku Frederic Bastiat. Kiedy więc słyszymy, że urzędnicy „produkują”, niechby i w ten sposób, że pozyskują unijne środki, nie zważamy na to, że najpierw środki te zostały zabrane podatnikom krajów członkowskich, przepuszczone przez rodzimą, a następnie obcą biurokrację, która zarabiać musi, a potem przeprowadzone przez tę machinę na powrót w dół, do obywatela, by mu „dać” resztkę tego, co zostało. Ale dla ogółu nas wszystkich, a zwłaszcza rządzących, niewątpliwie jest to „prowadzenie polityki zmierzającej do pełnego, produktywnego zatrudnienia”. Osobiście wolałbym, by państwo żadnej polityki w tym zakresie nie prowadziło, a jeśli już, to poprzez usunięcie wszystkich barier, docelowo radykalne obniżenie podatków i biurokratycznych obciążeń i regulacji oraz zniesienie ulg; zmierzanie do „pełnego, produktywnego zatrudnienia” jest możliwe tylko wtedy, gdy państwo nie wtrąca się do wolności, w tym „wolności gospodarczej” obywateli. Jednak niewątpliwie musimy przyznać, że w całym tym kontekście dopiero odebranie obywatelom wszystkich pieniędzy, upaństwowienie wszystkiego, w imię „społecznej gospodarki rynkowej”, gdzie jak za PRL każdy zatrudniony byłby na „państwowym”, budując dobrobyt i pomyślność społeczną, pozwoliłoby osiągnąć konstytucyjny cel jakim jest „pełne, produktywne zatrudnienie”.
W Konstytucji mamy zatem zapis pozwalający państwu przypisywać sobie coraz to nowe prerogatywy, kosztem zmniejszającej się automatycznie przestrzeni wolności, własności itp. Zawarty w tym fundamentalnym dla polskiego państwa dokumencie zapis o „minimalnej wysokości wynagrodzenia”, którą regulować ma ustawa, tylko tego obrazu urzeczywistniania socjalizmu dopełnia; ba, zapowiada się dziś wręcz także powrót „cen urzędowych” - na razie w zakresie lekarstw, do czego dąży liberalne ponoć ugrupowanie jakim jest Platforma Obywatelska. Kwestia wynagrodzenia za pracę jest kwestią obopólnej umowy dwóch różnych wolnych osób, godzących się na określone warunki; gdy w sferę tę wkracza państwo, niezależnie od przyświecających takiej ingerencji celów, nie ma mowy o wolności, a efekt bywa odwrotny od zamierzonego, czego wyrazem jest rosnąca „szara strefa”, praca „na czarno” i konieczność obchodzenia przepisów, co z kolei podgryza dodatkowo fundamenty państwa, traktowanego przez obywateli nie tyle jako pewna wspólnota, co jako okupant, którego, by przetrwać, należy wykiwać.

Socjalistyczna mentalność, którą jesteśmy skażeni sprawia, że po wielokroć przychodzi nam (z aprobatą) słuchać sloganów o „zasadach solidaryzmu społecznego”. Zasady takie oznaczają przymus i kradzież – odebrać jednym, urwać coś dla siebie i dać innym. Oznaczają przymusowe odebranie jakiejś (coraz większej) części owoców naszej pracy „dla naszego dobra” i „dla dobra innych”. Klasycznym efektem obowiązującej zasady „solidaryzmu społecznego” - jest leżący w gruzach system emerytalny, nazywany też „umową społeczną”, choć nikt z nas w tej mierze z nikim się przecie nie umawiał, ani też nikt się nas o zdanie w tej sprawie nie pytał, gdy zabierano nam pieniądze na „zabezpieczenie naszej starości”, których to pieniędzy już dawno nie ma, skoro – jak słyszymy - nasze emerytury wypłacane są z pieniędzy ukradzionych tym, którzy na własne emerytury dopiero odkładają oraz z pieniędzy pożyczonych od lichwiarskiej międzynarodówki, „a konto” podatków, które z kolei płacić będą nasze, jeszcze nie narodzone dzieci. „Solidaryzm społeczny” w wymiarze zabezpieczenia naszej starości jest wręcz wymierzony w substancję narodu, w rodziny, w naszą przyszłość. Kiedyś gwarantem tej starości była odpowiednio duża liczba dzieci, które spłacały w ten sposób swój „dług” wobec rodziców. Teraz ten mechanizm nie istnieje, skoro w imię takiego „solidaryzmu”, o byt dziadków i babć ma zatroszczyć się bankrutujące państwo.

Solidaryzm istnieje sam z siebie. Gdy staje się solidaryzmem „społecznym”, staje się swoim zaprzeczeniem, zakamuflowaną formą rozboju. Zafałszowane pojęcia te, a może raczej należałoby powiedzieć: prymitywne, niebezpieczne „przesądy”, w duchu których jesteśmy wychowani - mają demoralizujący wpływ na narodową tkankę, albowiem budują roszczeniowe przekonanie, że nic nie musi być owocem pracy naszych rąk, tylko „państwo opiekuńcze” ma zadbać, zatroszczyć się, dać... To z kolei przekonanie niszczy nie tylko naszą zaradność, ogranicza wolność, czyni nas „niepełnosprawnymi” - ale niszczy też dobroczynność i sam „solidaryzm” czy „solidarność” właśnie, skoro w imię „solidaryzmu społecznego” to właśnie „państwo” (czyli podatnik, ale w drodze marnotrawczej „redystrybucji dóbr”) ma zatroszczyć się o potrzebujących, w dodatku czyniąc to rzekomo lepiej, niż zrobilibyśmy to my sami, doskonale znając potrzeby własne i naszych bliźnich. Nie ulega bowiem wątpliwości, że, generalizując – to Iksiński najrozsądniej wyda własne pieniądze na siebie i potrzebujących, w odróżnieniu od „państwa”, czyli „urzędnika”, który wydaje nie swoje pieniądze i – w tym sensie – nie na siebie. Tyle że za sprawą państwa, Iksiński tych pieniędzy, którymi sam mógłby rozporządzać, zwyczajnie nie ma...
Tak więc solidaryzm - to kwestia międzyludzkich relacji, nie zaś relacji między człowiekiem a bezosobowym „państwem”; on się sam definiuje w sobie, bez niebezpiecznego przedrostka „społeczny”, przez który jesteśmy ubezwłasnawalniani. W efekcie powstaje mechanizm: po co ja mam komuś pomóc, skoro to zadanie państwa, które na ten cel zabiera mi pieniądze? Czujemy się w efekcie zwolnieni z chrześcijańskiego obowiązku miłosierdzia, wspomagania słabszych i będących w potrzebie. Wyziera z tego przy tym ogromny brak wiary w człowieka, którego systemowo trzeba koniecznie „wyręczać”, „poprawiać”, wreszcie - „kształtować”. To socjalizm czystej wody, to wręcz podstawa budowania systemu totalitarnego, systemu powszechnej kontroli i regulacji wszystkich sfer życia.

A swoją drogą, aż dziw bierze, jak na przestrzeni stuleci, kiedy nie było np. przymusowego systemu emerytalnego, ci wszyscy ludzie, pozbawieni zdobyczy „solidaryzmu społecznego” i „sprawiedliwości społecznej”, potrafili żyć? Jak to się stało, że te „prymitywne ludy” nieodległych przecie w czasie epok, nie znające zdobyczy socjalizmu, nie pomarły z głodu i jeszcze nas na świat wydały?
I takie właśnie kwiatki wypływają z naszej Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Jest to zarazem wyraz „konstytucji” naszej mentalności. Mentalności socjalistycznej, mentalności postpeerelowskiej. Mentalności obecnej też powszechnie w „zachodniej cywilizacji”, w Unii Europejskiej i nie tylko. Mentalności najbardziej chyba niebezpiecznej dla nas, narodu, który przez wieki próbował osiągnąć wolność, zapominając po drodze, czym ona w istocie jest.

M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 33)Dodaj komentarz
(03-05-2011) ZX :
Z wielką przyjemnością, czytam Pana felietony.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
Poświatowski Ty nieuku !!!!!!!!!!!!! 1 Maja nie był świętem PRL-owskim lecz był i jest ogólnoświatowym Świętem Pracy. Przestań manipulować prawdą historyczną !!!!!!!!!!!!!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) Łojców swoich wzgardził wiarą :
Sprawiedliwość społeczna - nikt nie może do pana przyjść kopnąć w dupę i powiedzieć jest pan niższej klasy społeczniakiem. Nie chodzi o socjał. Jesteśmy członkiem społeczności w takim samym stopni i każdy ma takie samo prawo obrony i podlega takim samym prawom. Czy to szef czy to bezdomny każdy ma takie samo prawo. A konstytucja ma to prawo urzeczywistnić. O to chyba chodzi. Pan udowodnił, że każde prawo można interpretować w różny sposób i często się tak dzieje. Prawo zależy głównie od interpretacji sędziego. Wrzucił pan do jednego koszyka sprawiedliwość prawną z równością ekonomiczną. Podzielam pański pogląd na temat mniejszości. To skandal, że mniejszość Niemiecka ma zapewnione miejsca w sejmie. To nie ma nic wspólnego z demokracją. Dodam jeszcze, że solidarność nie istnieje bez miłości jak głosił nasz papież. Państwo miłości nie posiada. Co do systemu emerytalnego to on powstał kiedy rozwinął się przemysł, ludzie emigrowali do miasta, a potem po emeryturze często zostawali sami. Socjał wymyślili bodajże Francuzi jeżeli się nie mylę. Potem udoskonalił to jeszcze na swój sposób Bismarck. Problem z socjałem jest taki, że płaci się nie na swoją emeryturę, a na twoją płaci dopiero następne pokolenie. Dawniej socjału nie było bo ludzie pracowali sobie pod domem, sadzili warzywa, chodowali kórki i nigdy nie szli na emerytury. A starszymi opiekowali się ich dzieci. Generalnie ten system to jedna wielka porażka. Wygląda na to, że socjał został stworzony po to by na siłę uszczęśliwić ludzi, problem w tym, że jak np mają mnie uszczęśliwić pałace ZUSu? System socjalistyczny zawsze sprowadza się do tego, że pieniądze uciekają ze wspólnego koszyka. Dlatego nie ma sensu wyręczać ludzi.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) KArol :
Do hitrusa: Hitrusku, nie uzurpuj sobie prawa do bycia "ukiem". Globalizacja i ogólnoświatowy kosmopolityzm pomylił Ci się z Międzynarodówką Socjalistyczną, której przedłużeniem był socjalizm PRL-owski.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) do KArol :
Mnie się nic nie pomyliło.Ty też jesteś chyba przedłużeniem, ale nie napiszę czego bo młodzież czyta. Jak wprowadzano Święto Pracy w dniu 1 maja to o globalizacji nikt jeszcze nie myślał, a i powodem jego wprowadzenie też nie był PRL. Bądź więc uprzejmy zastanowić się nad tym co napisał Poświatowski i co napisałem ja. Jak na razie to się przypieprzasz aby się przypieprzyć!!!!!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) do do KArol :
kochany przedmówco, czyżbyś chciał powiedzieć, że święto pracy było oficjalnym świętem w Polsce przed PRL ? to co piszesz kupy się nie trzyma. Jak chcesz zarzucić coś autorowi to się przynajmniej postaraj. takich świąt jak "święto pracy" to mamy codziennie po kilka, każdy coś świętuje i to "międzynarodowo " Niech sobie lewizna świętuje co chce ale nie zmusza do tego całego państwa i całego społeczeństwa, które tego święta nie czuje i nie uznaje ciesząc się co najwyżej z wolnego dnia

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) Tomek N. do hitrusa :
Jak to czasami dobrze przeczytać pod tekstem taki jak Twój wpis, który tak wspaniale, wręcz podręcznikowo dowodzi tego, o czym autor pisze.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) zgadzam się z tobą tomku :
i to pisze już w pierwszych zdaniach artykułu !!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
KArol Ty rżniesz głupa czy na prawdę nie jesteś pojąć co jest napisane w dwóch linijkach tekstu?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
"Tomku N" czy ja napisałem coś na temat całości felietonu, czy też może miałem jakąś uwagę do pierwszego zdania tego tekstu? Poświatowski ma manierę pisania tekstów długich, ale za to głupich.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) do hitrusa :
Widocznie masz krótki rozum i dlatego drażnią Ciebie długie teksty i proszę nie obrażać redaktora Poświatowskiego.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
Kto pisze do hitrusa?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
Długie teksty przypominają mi kazania prowincjonalnych proboszczów, dla których podobnie jak dla Poświatowskiego im dłużej tym lepiej. Treść jest obojętna.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) Bartek :
Drogi hitrusie, skoro poruszasz tylko kwestie 1 maja, to znaczy, że z resztą artykułu się zgadzasz?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
Drogi Bartku reszta artykułu to "arcydzieło" rżnięcia głupa i manipulacji. Zresztą jak zwykle u Poświatowskiego.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) ucieszony :
Poświatowski, doczytałem dotąd: -"Skoro ma być „sprawiedliwie społecznie”, to znaczy, że należy dążyć do tego, by wszyscy mieli po równo, a nikt nie miał za wiele,"- i mnie zemdliło. Albo pan jesteś wysokiej klasy nieukiem, albo wysokiej klasy manipulatorem. Podejrzewam, że to drugie! Ileż złej woli,nienawiści do swojego państwa, do jego konstytucji, do ogólnoludzkich idei trzeba mieć, żeby tak zmanipulować szczytną ideę na której oparta jest demokracja oraz nauka KK. ----Cytat tutaj:"Rerum novarum i Quadragesimo anno 15 maja 1891 roku papież Leon XIII wydał encyklikę Rerum novarum, o podtytule "O kwestii robotniczej". W tym dokumencie Leon XIII zawarł odpowiedź Kościoła katolickiego na społeczną niestabilność i konflikty wokół pracy, jaki pojawiły się u progu ery industrializacji i doprowadziły do powstania socjalizmu. Papież nauczał, iż rolą państwa jest promowanie sprawiedliwości społecznej, poprzez ochronę praw, podczas gdy Kościół musi mówić o sprawach społecznych, w celu poprawy socjalnych warunków i zapewnienia harmonii klasowej. Kościół uznawał konieczność istnienia własności prywatnej, ale wolna gra sił rynkowych musi być ograniczana przez względy moralne"......... Nie warto dalej ciągnąć tego tematu. Kto wie na czym polega sprawiedliwość społeczna, zrozumie, kto nie wie, niech sobie doczyta.. ........Jeszcze nigdy tak nie napisałem, ale chyba własnie przyszła pora: Jesteś człowieku ............./po zastanowieniu się wymazałem -nie warto/

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) fly :
Nie przeczytałem jeszcze artykułu, ale zapytam was komentujących? Czym się różni sprawiedliwość społeczna od sprawiedliwości ?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
Musisz "fly" dojść do odpowiedzi na te pytania sam. Wtedy będziesz miał pełny ogląd sprawy.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) fly :
@hitrus Aczkolwiek był bardzo ważnym świętem PRL-u(tak wynika z mojej wiedzy i myśle, że musisz się zgodzić), więc można powiedzieć, że jest to PRLowski relikt, a co najmniej socjalistyczny. Oczywiście nikt nie mówi, że powstał w PRL-u, ale czy jeśli dziadek, syn i syn syna są lekarzami to czy nie można powiedzieć, że syn syna jest lekarzem po swoim ojcu(synie) ?;) Nie trzeba chyba mówić, że syn syna jest lekarzem po dziadku...;) @ucieszony Sprawiedliwość społeczna w Polskiej konstytucji ma dokładnie takie samo znaczenie jak pisze Pan Poświatowski i dokładnie w taki sposób jest realizowane. Nie rozumiem Twojego oburzenia. Zresztą troszkę rozumiem. To jest tak samo jak ja się oburzam jak ktoś mówi, że dziś mamy kapitalizm i mówi o tym jako o systemie bogacenia się bogatych i biednienia biednych. Tak samo nie mamy dziś kapitalizmu w moim rozumieniu jak i nie mamy sprawiedliwości społecznej w Twoim rozumieniu - i bynajmniej nie możesz mieć o to pretensji do p. Poświatowskiego bo to wygląda jakbyś krzyczał na niego bo zepsuł Twoje pięknie wyobrażenie o sprawiedliwości społecznej :) Pozdrawiam Co do artykułu to od początku do końca się zgadzam, aż byłem zaskoczony, że słowo w słowo mówi dokładnie to co myślę o obecnym systemie ! Co do terminu "społeczna gospodarka rynkowa" to jest to usocjalistycznona nazwa na Niemiecki system gospodarczy po 1948 roku(kapitalizm), tak aby zarażeni czerwonym myśleniem Niemcy mogli jakoś przywyknąć do tego co otrzymali w prezencie.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) fly :
A, że mieliśmy się rzekomo na Niemcach wzorować to tak nazwaliśmy to w konstytucji, z tym, że realizujemy ich obecną społeczną gospodarkę rynkową a nie ta sprzed 50 lat..

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) do ucieszony :
te "względy moralne" to jest właśnie ta sfera, która jest przypisana człowiekowi, nam chrześcijanom tworzącym Kościół, konkretnym ludziom. Rolą państwa jest w tym kontekści jedynie stanie na straży prawa, czyli "ochrona praw". Jeżeli nazwiemy to sprawiedliwością społeczną - tak rozumianą, ok, niech sobie będzie. Ale "sprawiedliwość społeczna" to - jak pokazują fakty, historia - socjalizm czystej wody tak potępiany przez Kościół. Ale klasyczne dzieci swojej epoki tego widać nie rozumieją, bo umiejętność czytania ze zrozumieniem najwyraźniej zanika. Proszę nie mieszać też do tego kwestii, że Kościół musi mówić o sprawach społecznych, bo to nie ulega wątpliwości. Jak Pan jeszcze raz przeczyta co zawarte jest w felietonie, a zwłaszcza to, co sam Pan napisał, to może Pan zrozumie że nadinterpretuje Pan i miesza ze sobą różne kwestie i ma kłopoty ze zrozumieniem tego co czyta i co przytacza. Państwo ma stać na straży prawa i jak najmniej mieszać się w życie obywateli, by nie zaprowadzać "sprawiedliwości społecznej", którą jest to, co się akurat tym czy innym ideologom uwidzi. Raz "sprawiedliwością społeczną" będzie przyznawanie większych praw homosiom, innym razem - innej "kaście", innym "narodom wybranym", innym mniejszościom itp. Najbardziej jednak chciałbym usłyszeć od Pana odpowiedź na pytanie, które postawił fly - proszę mi wyjaśnić, czym różni się sprawiedliwość społeczna od sprawiedliwości?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
"fly" chciałbym z Tobą polemizować, ale tak się składa że ja akurat nic na temat sprawiedliwości społecznej w kontekście Poświatowskiego nie pisałem więc nie wiem dlaczego do mnie adresujesz swoje wynurzenia. Co się tyczy rozwoju RFN-u to już Ci to wyłożyłem na stronie dotyczącej kolibra. Wystarczy przeczytać i zrozumieć. Jeśli zaś chodzi o 1 maja to jest to święto na wskroś socjalistyczne, upamiętniające robotnicze ofiary strajku w Chicago( to takie miasto w USA) ustanowione w czasie kiedy jeszcze nie tylko nie było PRL-u, ale nawet II Rzeczpospolitej.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) fly :
No hitrus, tu raczej nie będę Cie prosił o czytanie ze zrozumieniem tylko o uważne czytanie... Przecież tamto dalej adresowałem do ucieszonego :) Oczywiście wiem jak powstało święto 1 maja. Dlatego piszę-> dziadek lekarz, syn dziadka lekarz, i syn syna dziadka lekarz i można mówić, że syn syna dziadka jest lekarzem po synie dziadka a nie po dziadku. Tak też można powiedzieć, że święto pracy jest u nas reliktem po PRL-u a nie trzeba mówić, że reliktem po II RZ czy po wydarzeniach w Chicago ;) jasne to chyba jest....

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
Niestety "fly" najbardziej jasne jest to co powiedziane wprost. Twoje wywody przypomniały mi stary bo około 40-to letni dowcip który Ci opowiem. Otóż brzmi on tak. Czy część części maszyny jest częścią maszyny? Zazwyczaj padała odpowiedź TAK. Więc zadam drugie pytanie(uwspółcześnione) Czy członek członka partii JKM jest członkiem partii JKM?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) fly :
Po prostu chciałem, aby było dokładnie. Wprost? Wiesz dobrze o co chodzi więc po co kręcisz. Równie dobrze już wiesz, że mam rację i skutecznie przekonałem Cię do tego, że Pan Poświatowski może pisać o święcie pracy jako relikcie po PRL-u =)

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) Bartek :
Czy jest szansa dowiedzieć się, co dla obrońców "sprawiedliwości społecznej" i "społecznej gospodarki rynkowej" te dwa pojęcia znaczą i w czym się przejawiają?

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-05-2011) hitrus :
"fly" bardzo, bardzo chciałem Cię traktować poważnie.Czemu mi to uniemożliwiasz? Nie miałeś racji dzieciaku. Przyjmij to do wiadomości!!!!!!!!!!!!!!!!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(04-05-2011) fly :
Przyjmę pod warunkiem, że mi powiesz dlaczego nie mam racji. Ja Ci powiedziałem już dlaczego Ty nie masz racji, a Ty rozpaczliwie musisz krzyczeć z tego powodu :D spoko, może jeszcze kogoś uda Ci się przekonać do czegoś, tym razem musisz się pogodzić, że Ty się dałeś przekonać ;P

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(04-05-2011) Legalny Banita :
Jeżeli już mamy być tacy akuratni w odniesieniu do święta 1 maja jako święta państwowego, to jego wprowadzenie zawdzięczamy Hitlerowi (chyba , że weźmiemy również pod uwagę terytorium Polski zagarnięte przez ZSRR po 17 września 1939)

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(04-05-2011) hitrus :
Nie masz racji dlatego że PRL zawłaszczył święto należące do pracowników najemnych, a nie wymyślił tego święta. A to jest wielka różnica "fly"

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(07-05-2011) czerwony :
Ten portal to denna pisowsko-kościelna propaganda...

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(07-05-2011) biało-czerwony :
Felieton teoretycznie naście lat spóźniony, ale praktycznie na czasie, bowiem po czasie (co zostało w nim wypunktowane) „wychodzi szydło z wora”, czemu i komu służą niektóre dziwaczne brzmiące, „niewinne”, ale brzemienne w skutkach Artykuły Konstytucji RP. „Socjalizm konstytucyjny” jest u nas faktem, ale także neo-socjalizm w praktyce, niestety. Należy przy tym pamiętać, kto i jakiego pochodzenia wymyślił socjalizm proletariacki i wywodzący się z niego komunizm. Ciśnie się więc na usta retoryczne pytanie: kto umieścił nam w Konstytucji takie socjalistyczne zapisy-knoty?, bo dlaczego, to wokół widać, słychać i czuć.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-05-2011) fly :
do czerwony : jeśli ten tekst jest pisowsko-kościelny to znaczy, że nie masz pojęcia co czytasz albo nie masz pojęcia o pis. Jakbym ten artykuł był pro-pisowski to bym na PiS zagłosował ;)

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947