Już wkrótce portal w nowej formule
  Reklama i mecenat  
Najnowsze informacje
Zapraszamy, promujemy
Reklama
PŁATNE OGŁOSZENIA i REKLAMY
» PROMUJ się w inTARnecie (oferta)
Reklama
Reklama
Reklama
InTARnet poleca
» ZBK F.Machowski
» Dr Jacek Roik - nowy adres www!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Źródło: inTARnet.pl
  
   Felieton Mirosława Poświatowskiego    -   02/10/2010
Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica
Powiedzenie to robi u nas, znowu, coraz większą karierę, a to dlatego, że światli władcy nasi platformiani, co i rusz głośno je przypominają. Przysłowia są jak wiadomo mądrością narodów, zwłaszcza jeśli się wie, które przysłowia i których narodów na danym etapie pamiętać trzeba. O tym, że „kurica nie ptica, Polsza nie zagranica” mogliśmy się ostatnio przekonać przy okazji wypowiedzi Edmunda Klicha, akredytowanego przedstawiciela Polski przy mieszanej rosyjskiej komisji cywilno-wojskowej badającej przyczyny katastrofy w Smoleńsku. Pan Klich naświetlił nam mianowicie politykę rządu, dokładającego starań aby matactwa wokół smoleńskiego śledztwa i różne nieprawidłowości ze strony rosyjskiej nie „narażały na szwank” dobrych polsko-rosyjskich relacji, które jak wiadomo gwałtownie się polepszyły, po niespodziewanym zgonie poprzedniego prezydenta RP, poległego w katastrofie, która przebiegła nadspodziewanie dobrze. W eter poszła bowiem taka oto wypowiedź: „Jesteśmy sąsiadem wielkiego kraju, to oni badają ten wypadek. (…) Jeśli sprzeciwimy się konkluzjom rosyjskim zawartym w raporcie, pojawią się opinie, że nie ufamy MAK, a to może się przełożyć na inne problemy o randze państwowej.”

Ogloszenie

A to ci dopiero! Dobre imię rosyjskiego MAK, „międzynarodowego” z nazwy komitetu lotniczego, słynnego rzetelnością, jak rosyjskie sądy i prokuratura razem wzięte, urosło w kraiku nad Wisłą do rangi tubylczej racji stanu! Wychodzi na to, że nasi „śledczy”, czy może raczej – że polski rząd boi się, iż szefowa MAK, jenerałowa Federacji Rosyjskiej, Tatiana Anodina mogłaby się obrazić, gdyby jej powiedzieć, iż ustalenia pani generał w sprawie śmierci polskiego prezydenta, delikatnie mówiąc, „rozmijają się z prawdą”. Wobec tego aż strach pomyśleć, jakież to męki muszą nasi „śledczy”, a i sami ministrowie z premierem na czele przeżywać, zanim zadadzą pytanie, czy leżący pół roku wraku polskiego samolotu został już dostatecznie spenetrowany, „zabezpieczony” i pocięty, by mógł wrócić do kraju. Z pewnością zadanie takiego pytania wymaga skomplikowanych, dwustronnych konsultacji i wskazówek, po które trzeba latać do Moskwy. Doprawdy, widok jak nasi mężykowie stanu wolą stracić twarz przed polskim społeczeństwem i pokazać, gdzie znajduje się prawdziwy ośrodek władzy nad naszą Ojczyzną, niż bronić rzeczywiście polskiej racji stanu, jest wielce wymowny. Ujawniony przez pana Klicha strach rządzących przed nie zgadzaniem się z tym, co twierdzi rosyjska generałowa w imię ochrony „innych problemów o randze państwowej” to jasny komunikat: niech już lepiej polscy prezydenci giną w katastrofach na rosyjskiej, smoleńskiej ziemi, niźli Rosja miałaby nam pogrozić np. odcięciem gazu. Jeżeli tak wygląda suwerenność Polski, jej „mocarstwowość” i polska racja stanu pod rządami Platformy, to i może prezydent Bronisław Komorowski i premier Donald Tusk są niepotrzebni, bo przecie łatwiej i bezpieczniej byłoby premierowi Putinowi i kanclerz Merkel „polskim interesem narodowym” kierować bez, choćby i aż tak spolegliwych, pośredników.

Oto mamy więc rząd suwerennego (a co najmniej dbającego o "podmiotowość") kraju, jakim jest Polska, dla którego ważniejsze jest nie krytykowanie pełnego fałszu, skandalicznych decyzji i zaniechań śledztwa prowadzonego przez rosyjskie organy, niż rzetelne wyjaśnienie przyczyn katastrofy, w której na obcym, nieprzyjaznym terytorium zginął prezydent Polski! Śledztwa, w którym w dodatku MAK jest sędzią we własnej sprawie! Oto jest skandaliczne śledztwo w sprawie tragicznej śmierci najważniejszych osób w państwie, w którym strona polska pokornie i często bezskutecznie miesiącami czeka np. na dokumenty ze strony rosyjskiej czy też na przekazanie polskich czarnych skrzynek! Oto jest śledztwo w sprawie tragedii, co do której zwykli Rosjanie mawiają w domach i na ulicach, że „nasi zabili waszego prezydenta”! Skoro polski rząd stara się posłusznie odgadywać i realizować to, co mu tam podyktuje Moskwa w tak fundamentalnej sprawie, to nic dziwnego, że i w innych sprawach na arenie międzynarodowej i Donald Premier, i prezydent Bronisław, ksywka „jaki prezydent, taki zamach”, mogą sobie co najwyżej groźnie pokiwać paluszkiem lub pochwalić się poklepywaniem po ramieniu przez przywódców państw poważnych, o ile na taką demonstrację polskiej „mocarstwowości”, wcześniej, na użytek tubylczych Polaczków, kanclerz Aniela i premier Putin pozwolą. Państwa poważne doskonale wiedzą już, że z Polską, owym blisko czterdziestomilionowym „kondominium”, można zrobić wszystko i z jej zdaniem bynajmniej liczyć się nie potrzeba, tym bardziej, że i nawet USA nie potrzebują już „strategicznego sojusznika” do wy......nia, a tutejsi mężykowie stanu w lot odgadują życzenia swoich sąsiadów. Gorzka wypowiedź pana Klicha właśnie kolejny raz narodowi temu tę prawdę unaocznia – jakby przypominając stare powiedzenie, że „kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”....
To, co całej obecnej ekipie rządzącej spędza bowiem sen z powiek, to m.in. strach, że w kwestii katastrofy smoleńskiej mogłoby się okazać coś, co okazać się nie powinno – i coś z tym fantem by należało wówczas począć. Już widzę, jak polskie władze wypowiadają Rosji wojnę, Ministerstwo Obrony Narodowej ściąga z różnych afganistanów jedyne sprawne polskie wojska, chłopaki pożyczają jakąś łajbę od rybaków, najlepiej tych, którym Unia zabroniła łowić dorsza i dokonują nieoczekiwanej inwazji na Kaliningrad; z kolei NATO błyskawicznie przysyła, w ramach demonstracji siły, swoje posiłki - wartość takich międzynarodowych umów mogliśmy zaobserwować historii, również bardzo bliskiej, wiele razy. Jeżeli już ktoś miałby "pomóc" bronić polskich granic – zapewne uczyniłaby to Bundeswehra, by z bratnią pomocą stanąć mężnie na linii Wisły i tam już pozostać...

Tak czy owak – w obecnej sytuacji naszej „mocarstwowości” i wobec działań naszego rządu, nie powinny więc dziwić rosyjskie szantaże gazem, kuriozalne sytuacje, w których to organa Unii Europejskiej przedziwnym zrządzeniem losu stają przeciwko niekorzystnemu dla Polski kontraktowi; nie powinien też dziwić eksterytorialny korytarz w nowej wersji – gazrura pod Bałtykiem, kładziona w sam raz na takiej głębokości, żeby tankowce z paliwami nie mogły wpłynąć do polskiego gazoportu, gdyby jednak naszym mężykom stanu chciałoby się pomarzyć o niezależności energetycznej. Historia lubi się powtarzać, tak jak nieśmiertelny projekt Miteleuropy i strategiczne partnerstwo rosyjsko-niemieckie, którego pilnuje rząd Platformy Obywatelskiej, dokładając starań, by nic go nie zakłóciło – stąd i różne ciche i głośne syknięcia, mające przeciwdziałać zakłóceniom atmosfery polsko-rosyjskiego pojednania, ku któremu „podwaliny” położyła niespodziewana katastrofa, która przebiegła nadspodziewanie dobrze, czego nie można z pewnością powiedzieć o prowadzonym śledztwie.

Oczywiście historia nigdy nie powtarza się dosłownie i nie ma dziś potrzeby dokonywać aneksji terytorialnej, skoro podboju można dokonywać ekonomicznie, wyzyskując tubylczy i nieświadomy niczego ludek nad Wisłą – o ile tylko pozostawi się mu pozór godła, flagi - i da od czasu do czasu możliwość groźnego pokiwania paluszkiem różnym funkcjonariuszom ustawionym w charakterze mężyków stanu, by dla pozoru mogli się pochwalić, że udało im się coś tam wynegocjować, a przecież mogły się te negocjacje nie udać, bo kraje Unii Europejskiej mogły nie pozwolić na to, na co Polska mogłaby pozwolić sobie sama, gdyby była państwem suwerennym i do UE nie należała. Oczywiście, jakie władze, takie mocarstwo i Donald Premier i Prezydent Bronisław zapewne wkrótce będą mogli pochwalić się jakimś niezaprzeczalnym sukcesem o randze wynegocjowania okresu przejściowego dla dopuszczalnej zawartości tłuszczu w jogurcie light, bo nawet takie kwestie reguluje w Polsce Unia Europejska. Czy na negocjacje w tej sprawie prezydent Komorowski poleci drugim rządowym Tupolewem? Powinien to z pewnością uczynić, najlepiej wraz z całym swoim gabinetem i w towarzystwie premiera Tuska – latanie bowiem innym samolotem, mogłoby obrazić generał Anodinową, szefową MAK, co „ mogłoby się przełożyć na inne problemy o randze państwowej.”

W każdym razie – dziś nie trzeba już zajmować ziem, skoro można je przejąć w imię „prawa własności” pod hasłem powrotu „wypędzonych” na ich ziemie, o ile tylko „zapomni się” o wykluczających taką możliwość umowach międzynarodowych, a przecie takie manewry z zapominaniem już przećwiczono przy okazji katastrofy smoleńskiej. Ale zostawmy w spokoju Erikę Steinbach, która jedynie głośno mówi o tym, co niemieccy politycy szykują po cichu; podobne „zapomnienie” o międzynarodowych umowach pomoże w „oddawaniu” „mienia żydowskiego”, co jest tym łatwiejsze, że opinia międzynarodowa jest już odpowiednio wytresowana w temacie „polskiego antysemityzmu” i polskiej „współodpowiedzialności za holokaust”, bo po wydojeniu odszkodowań od Niemców trzeba znaleźć nowych do dojenia „winowajców” winnych II wojny światowej. Tym razem padło na Polskę, w czym z kolei utwierdza nas wszystkich swoimi publicznymi wypowiedziami i pani Steinbach, i premier Putin, którego Donald Premier, a i Prezydent Bronisław oraz podlegli im, przynajmniej formalnie funkcjonariusze, tak bardzo starają się nie urazić.

Polska jest dziś „bliską zagranicą” i niejeden dziś mężyk stanu pozazdrościwszy poklepywań po ramieniu Donalda Premiera przez przywódców państw poważnych, czyli Niemiec i Rosji, różnymi aktami strzelistymi wyklękuje sobie na grochu właśnie w ten sposób jakąś polisę bezpieczeństwa u tych, którzy rządzą naprawdę, na wypadek gdyby np. w przyszłorocznych wyborach Platforma Obywatelska jednak „zużyła się” społeczeństwu, wobec np. zapaści finansów publicznych, do której doprowadziła. Wydaje się bowiem, że na tę ewentualność nowy podział sceny politycznej już jest szykowany; rozkaz poszedł i z jednej strony możemy mieć skrzydło ugrupowania Palikota, z drugiej zaś „niezłomnych” mężyków PO spoglądających z odrazą na producenta wódek, którzy pełnić będą rolę „konstruktywnej prawicy”. A wszystko dlatego, że nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie można fałszować finansowe, budżetowe statystyki poprzez kreatywną księgowość, mającą przykrywać zapaść; co nawiasem mówiąc stanowi taki europejski już trynd, odkąd Komisja Europejska dopiero co zaproponowała, by można było odliczać część kosztów reformy emerytalnej od deficytu sektora finansów publicznych, dzięki czemu uda się oddalić moment, w którym durni podatnicy zorientują się, że oddani zostali w pacht lichwiarskiej międzynarodówce, na którą jak wiadomo już dziś, pracować będą nasze wnuki.

Wracając do Edmunda Klicha – powiedział on z pewnością to, co wiedział. Są jednak też tacy, co to mówią i robią to, co mówić i robić muszą, a raczej co im się nakaże i patrząc chociażby na sposób prowadzenia śledztwa smoleńskiego i zachowywanie się naszych władz, nie sposób nie zauważyć, że co poniektórzy mężykowie stanu, nawet jeśli formalnie nie podpisywali żadnej „lojalki”, to przynajmniej widać, komu służą.
Nie brak też w obecnym rządzie takich, co stosowną lojalkę podpisali już dawno, lub figurują w jakichś tam rozmaitych archiwach w różnym charakterze, najczęściej „bez swojej wiedzy i zgody”, ,albo „pod przymusem”, lub też „dla dobra państwa”. Wyliczać nazwisk nie będę, media już o tym po wielokroć pisały. Nie inaczej jest i z „drugim garniturem” wysokich „funkcyjnych”, którzy mieli lustracyjne problemy, a nawet zdarzało się, że byli uznawani za kłamców lustracyjnych – stąd też i zrozumiała niechęć PO do „upolitycznionego”, „siejącego nienawiść” i „skłócającego Polaków” IPN. Cóż, nic nie gorszy tak jak prawda...
W każdym razie: w tym kontekście nie powinny dziwić nas takie zdarzenia, gdy z gabinetu Ministra Finansów Jacka Rostowskiego zaczynają dobiegać wrzaski, a następnie wychodzi z niego Leszek Balcerowicz z potłuczonymi okularami, z czego można wysnuć wniosek o wyjątkowej pozycji pana Rostowskiego u tych, którzy rządzą naprawdę, skoro nawet sam „guru ekonomii” może mu skoczyć; zapewne, gdy Platforma już się zużyje, pana Rostowskiego akurat nie powinna spotkać krzywda ze strony tych, co rządzą naprawdę, o co chyba dopiero zabiegać muszą, by zasłużyć się, inni mężykowie stanu.

„Żądamy spokojności wewnętrznej, trwałego z sąsiadami pokoju, bo szczęśliwości, bezpieczeństwa własności, nie zamieszania wojen szukamy” - słowa te to wbrew pozorom nie realizowana obecnie przez PO „deklaracja programowa”, tylko fragment aktu założenia Konfederacji Targowickiej. Ówcześni mężykowie stanu pisali wówczas także, pod adresem carycy Katarzyny, w sposób następujący: „Sprawiedliwość próśb naszych, świętość traktatów i sojuszów, które ją łączą z Rzczplitą, a nade wszystko wielkość jej duszy pewną nam dają nadzieję nieinteresownej, wspaniałej, jednym słowem, godnej jej dla nas pomocy. (...)”. Braniccy, Rzewuscy, Potoccy cieszyli się wówczas, że na nieszczęśliwy naród wejrzał „Bóg i Katarzyna”, chroniąc Ojczyznę przed „despotyzmem” który „osiadł na tron polski”. Potem, jak wiemy z historii, Rosja podpisała z Królestwem Prus traktat podziałowy, który oddawał Prusom zachodnią część Rzeczypospolitej. Potem „tej wielkiej monarchini (…) która ozdobą i chlubą wieku naszego będąc, wzgardzając podłą zazdrością i chytremi podstępy”, carycy Katarzynie, „Targowica” przestała już być potrzebna. Potem była jeszcze Insurekcja Kościuszkowska i większość przywódców Konfederacji Targowickiej zostało skazanych na śmierć i powieszonych. Nieco wcześniej jednak lud warszawski dokonał samosądów. Przed kościołem – nomen omen - Świętej Anny przy Krakowskim Przedmieściu straceni zostali nie tylko kasztelanowie, instygatorzy królewscy czy sądów kryminalnych, ale też i biskup wileński Ignacy Massalski, wywleczony z więzienia przez tłum.
Tak, historia lubi się powtarzać, choć nigdy dosłownie. Jak będzie tym razem, panowie? Jak będzie tym razem, panie Komorowski? Jak będzie tym razem, panie Tusk? Jak będzie tym razem, panie...

M. Poświatowski
Sonda inTARnetowa
 
A to czytałeś ?
Czy sądzisz o komercjalizacji tarnowskiej służby zdrowia ?
jestem za
jestem przeciw
nie mam zdania
[Zobacz wyniki]
 

Komentarze internautów:   (Liczba komentarzy : 24)Dodaj komentarz
(02-10-2010) pokłony od Tadeusza :
Panie Mirku, jest Pan wielki ! Dobrze jest wiedzieć, że człowiek nie zwariował i nie tylko on tak odczytuje proste znaki, informacje, wydarzenia. Tylko, ilu nas jest jeszcze takich, którzy jeszcze nie dali sobie wyprać mózgów ani TVN i Gazetą Wyborczą ani niektórymi audycjami Radia Maryja.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(02-10-2010) AGA :
Panie Poświatowski, jesteś super. Nasz rząd stosuje zasadę. " Nie siać nie żnić, a żyć".

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(02-10-2010) OOSMAFI :
Wyrazy szacunku dla Pana, trafne spostrzeżenia i celne puenty :- )))

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-10-2010) horeszko :
Polska suwerenna.... hm, może kiedyś, dawno, dawno temu. Po II WŚ Polska stanowiła obszar terytorium Europy oddany pod władanie ZSRR na mocy Traktatu w Jałcie. W 1989r dokonała się transformacja ale chyba tylko naiwny sądzi że Polska stała się niepodległa. Do władzy doszli ludzie dla których interesem nadżędnym był interes MFW, Niemiec, Rosji USA czy Izraela, bo przecież wystarczy na spokojnie przeanalizować sobie konkretne decyzje naszych rządzących które doprowadziły Polskę do obecnego stanu, czyli do sytuacji w której Polski Rząd może tylko decydować o podziale podatków od obywateli Polski, a o sprawach gospodarczych decydują inni. To Banki, MFW, UE i USA decyduje kto może w Polsce robić wielki biznes, to oni decydują jakie gałęzie gospodarki w Polsce będą się rozwijać a które mają zniknąć, to oni decydują z kim i na jakich warunkach Polska ma handlować. Padło w artykule kilka zdań o lustracji, tyle tylko że nikt w Polsce nie mówi głośno o tych których za PRLu zwerbowały wywiady USA, Niemiec, Izraela czy Francji. Czy po 1989r ktoś tych ludzi zlustrował czy też to właśnie oni \"trzęsą\" polityką w Polsce? I na koniec kilka zdań o Smoleńsku. Kilka lat temu pod Mirosławcem rozbiła się Casa z całym dowództwm lotniczym. Czy znamy wyniki dochodzenia? Czy opinia publiczna została poinformowana o przyczynach tragedii a winni zostali napiętnowani i ukarani? Przecież to Polska a nie Rosja prowadziła dochodzenie! Do Smoleńska poleciał PRYWATNIE Prezydent Polski a więc to strona Polska powinna wszystko dopiąć na ostatni guzik, czyli zwalanie na Rosję odpowiedzialności za ten lot staje się rozpaczliwą próbą ukrycia niekompetencji, brawury i niedpowiedzialnośći ze strony Polskich elit. Nic nie zmieni też oczywistego faktu; samolot wtedy lądować tam nie powinien i to ktoś z Polskich dostojników rozkaz pilotom wydał!

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-10-2010) eradycator :
do @ horeszko - nie siej dezinformacji bo lot tupolewa był lotem militarnym ,a nie prywatnym a co do Edmunda - Klich chciał dobrze , a Graś skrytykował go za szczerość - szczerość nie cnota. Klich obnażył sposób myślenia niejednego decydenta w naszym kraju - takich ludzi jak on jest mnóstwo ( w PO nie mówiąc o innych kanapach - na pęczki ) i dopóki naród ich się nie pozbędzie, dopóty otumaniony przez tabernakulum szatana będzie tkwił bezradnie w miejscu do momentu aż wszystko zostanie sprzedane i rozkradzione

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(03-10-2010) OOSMAFI :
Jakoś faktycznie tak w naszej Ojczyźnie jest, że gdzie dwóch w dyspucie się zejdzie, tam są co najmniej trzy zdania. A co dopiero, gdy trzech się zejdzie?! Panie eradycatorze, zawsze z uwagą czytam Pana przemyślenia, ale przyznam, że we wpisie powyżej dostrzegam u Pana jakby „brak konsekwencji”. Generalnie, horeszko dobrze pisze, ale z tym PRYWATNIE to faktycznie trochę przesadził, bo prywatnie, to można lecieć za własne pieniądze. Z pewnością miał na myśli lot CYWILNY. Ja chciałbym mieć pewność, że Prezydent RP jest prezydentem 24 godziny na dobę, co także powinny sobie uświadamiać wszystkie służby współpracujące z Prezydentem.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(04-10-2010) jeden z wielu drobiazgów :
http://www.bibula.com/?p=26934

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(04-10-2010) eradycator :
ad - OOSMAFI - K. obnażył swój STRACH swojej formacji moralnej i POlitycznej- tego słowa mi we wpisie zabrakło

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(04-10-2010) do pana Mirka \ :
Drobna uwaga. Prezydent zginął w katastrofie, a nie poległ. Według słownika PWN \"polec to znaczy zostać zabitym, zginąć w walce, bitwie\". Wiem, że robi Pan to celowo, więc nie liczę na odpowiedź. Tym bardziej, że motywów Pańskiego działania się domyślam. Pozdrawiam.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(04-10-2010) Marek do przedmówcy :
Słownik języka polskiego podaje też taką możliwość \"poległ na służbie\" co dotyczy funkcjonariuszy i urzędników państwa. Prezydent na pewno był najwyższym funkcjonariuszem państwa i odszedł pełniąc swe obowiązki a więc będąc na służbie a nie na przykład w drodze do Juraty na weekend. Można w takim razie naginając język mówić w tym konkretnym przypadku, że prezydent poległ na służbie lub w służbie .. Ale nieprawdą jest cytat z Komrowskiego któremu autor uczynił z tego nawet ksywkę. Marszałek powiedział \"jaka wizyta, taki zamach\", a Nie \"jaki prezydent, taki zamach\". Wypowiedź pozostaje skandaliczna ale w zupełnie innym miejscu i z zupełnie innego powodu

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(06-10-2010) MAFISOS :
Tęskno mi do normalności, gdy czytam: „...na co Polska mogłaby sobie pozwolić SAMA, gdyby była państwem suwerennym i do UE nie należała.”. W tej szczerej nostalgii nawet przymknąłem oko na jedną z konkluzji MP, tzn: „...na wypadek, gdyby np. w przyszłorocznych wyborach Platforma Obywatelska jednak ‘zużyła się’ społeczeństwu...” !!! Bo niby co, Platforma ‘do zużycia się’ społeczeństwu służy? Której jego części? PO może ‘zużyć się’ „TYM, CO RZĄDZĄ NAPRAWDĘ”, jeśli jako taka nie będzie zdolna materializować ICH rzeczywistych i niecnych dla Polski celów oraz tego kamuflować, aby nadal trwał ten narodowy, chocholi polonez. Odzew społeczeństwa („tubylczego ludku”) jest dla tego procederu („tresury”) jedynie papierkiem lakmusowym jego skuteczności. Jawi się też pytanie: kim są CI, CO RZĄDZĄ NAPRAWDĘ? Pan Redaktor jakoś tego nie doprecyzowuje. Może to również ONI, jako zdecydowana mniejszość, naprawdę rządzą również w Niemczech, Rosji, USA i gdzie tam jeszcze. Gołym okiem widać, że to prawdziwie nowocześni zdobywcy, bo dzisiaj „podboju można dokonywać ekonomicznie, wyzyskując tubylczy i nie świadomy niczego ludek nad Wisłą”, a niekoniecznie mieczem, jak np. w przypadku „ludku kananejskiego”. Jedni mówią, że to są ci, dla KTÓRYCH KAMIENICE, NIE ULICE, A ŻADNA KRAINA NIE ZAGRANICA. Inni zaś \"czepiają się\" ICH pochodzenia, ale robią błąd największy, bowiem obdarowują ICH ksenofobiczno-rasistowskim argumentem, sprytnie wykorzystywanym przez NICH do spychania wszelkich dyskusji na ten „boczny tor” i rozmydlania tego wszystkiego, czego się dopuszczali i dopuszczają.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-10-2010) hitrus :
Panie Poświatowski sądząc po tym że pan prawdopodobnie sam pisze,musiał pan chyba skończyć szkołę podstawową. O więcej pana nie posądzam,bo nawet tzw. zawodówki rozwijały ludziom mózgi, czego w pana wypocinach nie widać. Chciałem tylko panu powiedzieć, że choćby ktoś bardzo nie lubił osób sprawujących najwyższe stanowiska w Naszym Państwie to należy odnosić się do nich z szacunkiem.Dlatego uważam,że pisanie cyt. \" panie Komorowski? ......panie Tusk?\" jest po prostu zwykłym chamstwem. Przyzwoity człowiek powinien się zwracać \"panie prezydencie Komorowski?........panie premierze Tusk?\" Ja rozumiem niechęć pewnej części społeczeństwa do aktualnie sprawującej władzę formacji politycznej,ale skoro mandat do rządzenia dostali w wyniku demokratycznych wyborów to nie należy ich postponować . Czy będzie panu miło jak prezydentem i premierem będą pana pupile,a jakiś bęcwał napisze o nich Iksiński i Igrekowski nie dodając jakie stanowiska piastują? A teraz z innej beczki. Było kiedyś takie powiedzenie ( to z kuricą też jest powiedzeniem,a nie przesłowiem) \"MOJE NAZWISKO ŚWIADCZY O MNIE\". Gdyby to odnieść do pana to by się akurat zgadzało z definicją \"poświaty\" P.S. Nie jestem milośnikiem Platformy Obywatelskiej, tak jak nie byłem miłośnikiem Milicji Obywatelskiej. To tak dla jasności.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-10-2010) do hitrus :
jest jednak zasadnicza różnica miedzy wołaczem "panie Komorowski !" , a twoją oceną Poświatowskiego "bo nawet tzw. zawodówki rozwijały ludziom mózgi, czego w pana wypocinach nie widać". A potem jeszcze dywagacje dot. nazwiska. ... Zgadzam się, że w braku zwrotu - per "prezydencie" jest brak jakiegoś politycznego savoir vivre, jest niechęć, ale nie ma w takim stwierdzeniu agresji. Co innego gdy poczytamy co ty myślisz o autorze, czego mu odmawiasz i co imputujesz. Takimi stwierdzeniami kompletnie deprecjonujesz wartości, o które niby się starasz . Jest taka ewangeliczna przypowieść o źdźble i belce w oku. Serdecznie ci ją polecam. W tym momencie jesteś zupełnie niewiarygodny i sam odebrałeś sobie prawo podobnego strofowania.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(23-10-2010) hitrus :
Tę ewangieliczną przypowieść słyszałem wczoraj kilkakrotnie w telewizji. Powtarzali ją jak mantrę różni posłowie PiS-u,aż się jeden tak zakręcił,że przytoczył ją odwrotnie. Widać wszyscy członkowie tej partii dostali sms-y z wytycznymi. Poza tym ja nie pozwalałem sobie na \"TY\"-kanie adrwrsarza i chciałbym żeby w stosunku do mnie też to stosowano (a jeżeli ktoś nie może sobie darować i mnie \"TY\"-ka to może by grzecznościowo używać dużej litery) Poprawnisiu. Ponad to ktoś, kto mieni się być dziennikarzem, musi się liczyć z tym że jego teksty będą poddawane krytyce (czasem bardzo ostrej). Krytyka tekstu to niemoże być uznawana za wyraz agresji wobec piszącego. A co się tyczy definicji poświaty to jest to nikłe ,blade światlo. Tylko tyle i aż tyle.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(29-10-2010) OOSMAFI :
Panie hitrus! Z daleka widać, że z założenia zionie pan nienawiścią do pana Redaktora, czego nie ukryją pańskie „kulturą” spowite wywody, a na co też wskazuje fakt, że w swoim wpisie odniósł się pan wyłącznie do formy, a nie do treści. Nie odniósł się Pan do żadnej myśli zawartej w felietonie, bo chyba, oprócz trzech ostatnich zdań, nie przeczytał go pan. A szkoda, bo w początkowej fazie felietonu dostrzegł by pan słowa „…może PREZYDENT Bronisław Komorowski i PREMIER Donald Tusk są niepotrzebni…”. Natomiast aby uchwycić kontekst, a może nawet sugestię użycia „panie Komorowski” czy „panie Tusk” w ostatniej fazie felietonu, w której to pan Redaktor przytacza genezę rozbiorów Polski, to być może należało mniej wagarować na lekcjach historii i brać korepetycje z patriotycznego myślenia, panie hitrus, jakiejkolwiek szkoły by pan nie ukończył. Albowiem wobec Ojczyzny wszyscy mamy być przede wszystkim Jej wiernymi obywatelami, bez zasłaniania się stanowiskami czy dyplomami. Poza tym panie hitrus, szacunek do siebie zdobywa się postępowaniem, a nie faktem wygrania wyborów i ciągłym powtarzaniem, że „mandat do rządzenia dostali w wyniku demokratycznych wyborów”. Tym bardziej, że o demokratycznych zasadach prowadzenia kampanii przedwyborczych w naszym kraju też można by długo dyskutować, zwłaszcza o roli tzw. niezależnych mediów, których rzeczywiste linie programowe (a nie „zajmowanie się biznesem”) definiują międzynarodowe holdingi i zagraniczni sponsorzy, z pewnością bezinteresownie forsujący określone siły polityczne oraz określonych ludzi do POLSKICH władz i oczywiście bez medialnego manewrowania polską sceną polityczną.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(05-11-2010) hitrus :
Dawno nie zaglądałem na tę stronę dlatego nie wiedziałem że sam Pan OOSMAFI raczył był się zająć udzielaniem mi lekcji. Tak się składa,że ja nie mam pojęcia kto to jest Pan Poświatowski. Najprawdopodobniej nigdy nie miałem okazji się z nim zetknąć,więc trudno by mi było się przyznać do jakichś wobec niego uprzedzeń. Co do lekcji historii to miałem je odkąd świat pamiętam i była to historia prawdziwa ponieważ nauczała jej mnie moja ś.p. Mamusia która pracę nauczycielki rozpoczęla w latach trzydziestych XX wieku, tak że może się Pan nie martwić o moją edukację historyczną.Ja rozumiem,iż w swojej irytacji nie był Pan łaskaw przeczytać dokładnie i ze zrozumieniem mojego tekstu.Śmiem tak twierdzić, gdyż w Pańskim tekście podnosi Pan że na szacunek trzeba sobie zapracować,podczas gdy moje przesłanie dotyczyło szacunku dla URZĘDU,a nie koniecznie człowieka który go pełni. Gorąco pozdrawiam i czekam na następne pouczenia.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(06-11-2010) OOSMAFI :
Panie hitrus,dziękuję za uświadomienie mi, co Pan miał na myśli oraz za pouczenie o potrzebie wyrażania szacunku dla URZĘDU. Równocześnie nadal podtrzymuję swoje stanowisko w ww. kwestii. Nie zamierzam Pana pouczać, ale przypuszczam, że pan Mirosław Poświatowski jest redaktorem portalu inTARnet.pl, ponieważ umieszcza w nim swoje felietony. Ja w swoich wpisach zwracam się do niego „panie Redaktorze”.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(08-11-2010) hitrus :
Nieprawdę Pan piszesz. Dowód : Trzeci wpis w tej dyskusji. Serdecznie pozdrawiam Panie OOSMAFI.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(09-11-2010) OOSMAFI :
Panie hitrus, co do litery, może ma Pan rację, ale w moim odczuciu zarzucenie mi pisania NIEPRAWDY nie jest uprawnione – uważam, że raczej niekonsekwencji. Albowiem użycie słów: „Wyrazy szacunku dla Pana” w moim pierwszym wpisie w kontekście odniesienia do TREŚCI FELIETONU, domyślnie implikuje użycie słowa „Redaktorze”. Natomiast użycie przez Pana słów: „Panie Poświatowski…” taką implikację wyklucza, gdyż nazwę profesji (stanowiska) umieszcza się przed nazwiskiem. Myślę, że ja w swoim wpisie nie obraziłem pana Redaktora ani nie wyraziłem braku szacunku do zawodu Redaktora (powołania). Natomiast Pan w swoim wpisie zwracając się do mnie: „Nieprawdę Pan piszesz.” (istotna kropka na końcu), domyślnie sugeruje, że zawsze piszę nieprawdę, co jest socjotechnicznym chwytem, z rodziny tych stosowanych przez niektóre polskojęzyczne telewizornie i wg. mnie jest niegodne.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(10-11-2010) hitrus :
Chodziło mi tlko o zwrot" panie Redaktorze",podczas gdy we wspomnianym wpisie było tylko "PANIE". Nie jestem aż tak wredny jak się Panu wydaje. Po prostu zauważyłem tę rożnicę i chciałem ją pokazać. Nie zamierzam dyskutować o Panu Poświatowskim,bo jak wcześniej pisałem Go nie znam. O godności lepiej się nie rozpisujmy, bo obydwaj możemy wyjść z tej dyskusji mocno poobijani. Pozdrawiam serdecznie Panie OOSMAFI.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(11-11-2010) Do hitrus :
W tym momencie jakby nie sposób mi się nie zgodzić z Panem :). Prawdę mówiąc, swoim sposobem zwracania się do pana Redaktora Poświatowskiego, (konsekwentnie, również w swoim ostatnim wpisie), wzbudza Pan we mnie wątpliwość, czy z szacunkiem muszę tytułować pana Komorowskiego Prezydentem? Wszak też „nigdy nie miałem okazji się z nim zetknąć” i z takiego osobistego kontaktu właściwie GO nie znam. A nie „trudno by mi było się przyznać do jakichś wobec niego uprzedzeń”, ponieważ mam w pamięci jego wypowiedź z programu Red. M.Olejnik 7 Dzień Tygodnia, w którym to na Jej stwierdzenie, iż po aktach samobójstw (przez powieszenie, w więzieniach) podejrzanych w sprawie pewnego morderstwa, minister, bodajże sprawiedliwości, stracił tekę (mówiono wcześniej o katastrofie smoleńskiej i że nikt z tego powodu nie zapłacił posadą), pan PREZYDENT NAJJAŚNIEJSZEJ RZECZPOSPOLITEJ stwierdził:, „Ale przecież w Smoleńsku nikt się nie powiesił”. Ponieważ ostatnio słowo „skandal” jest używane przy byle okazji i poprzez to się nieco zdezawuowało a mocniejsze nie przychodzi mi do głowy, na to prezydenckie szyderstwo powiem tylko, że jako Polakowi jest mi nieskończenie przykro. OOSMAFI.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(12-11-2010) hitrus :
Szanowny Panie OOSMAFI. NIe oglądam w telewizji,ani nie słucham w radio audycji prowadzonych przez panią Olejnik i nie namówi mnie Pan abym zaczął. To jaki jest Pana stosunek do urzędującego Prezydenta RP i jaką formę zwracania się do Niego pan preferuje jest pana sprawą.Można się z Panem zgadzać lub nie,ale wyrażania opinii na ten temat nie można Panu (na szczęście) zabronić. Co się zaś tyczy dziennikarzy (i faktycznych i urojonych tzn.takich którzy się za dziennikarzy uważają) to spoczywa na nich większa odpowiedzialność za kreowanie dobrych wzorców,szczególnie że są odbierani przez bardziej i\" mniej bardzo \" intelektualnie przygotowanych członków naszego społeczeństwa. Jak mawiał niezapomniany J.T.Stanisławski :I to by było na tyle\" amen.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(12-11-2010) Do hitrus :
Żałuję, że Red. M.Olejnik prawdopodobnie nie przeczyta Pana ostatniego wpisu. Miłego weekend-u. OOSMAFI.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


(13-11-2010) hitrus :
Myślę pani Olejnik jakoś bez tej wiedzy przeżyje i chyba nawet nic gorzej wyglądać nie będzie. Pozdrawiam Adwersarz i zdrowia życzę.

numery ip komentujących są rejestrowane.   .


W związku z pracami modernizacyjnymi na portalu możliwość komentowania artykułów została wstrzymana do momentu oddania nowej wersji serwisów. Prosimy o cierpliwość, przepraszając za niedogodności.

Portal inTARnet.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do usunięcia lub skrótu komentarza naruszającego prawo, zasady współżycia społecznego lub NETykiety. Jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra - zgłoś nadużycie, wysyłając e-mail na adres:
redakcja@intarnet.pl


© 2003-2012 Tarnów ON-LINE

Kontakt z redakcją/administratorem:
Tarnowski Obywatelski Portal Internetowy inTARnet.pl
redakcja@intarnet.pl, tel. kom. 662 930 947